Choć Halina Winiarska na pierwszym otwartym dla publicznoÅ›ci przedstawieniu “Wróżb kumaka” przypaliÅ‚a grzyby, ich miÅ‚y aromat uprzyjemniaÅ‚ caÅ‚e przedstawienie. To samo można by powiedzieć o domowym klimacie tej inscenizacji.
Urok “Wróżb kumaka”, przedstawienia wedÅ‚ug powieÅ›ci Gintera Grassa, w adaptacji i reżyserii Krzysztofa Babickiego, polega
głównie na czymś, co unosi się jedynie w powietrzu, mniej zaś na aktorskich zadaniach czy adaptacyjnych pomysłach.
“Wróżby kumaka” wystawiono w mieszkaniu
wynajętym w kamienicy w starym Wrzeszczu przy ulicy Danusi 1. Barbara Kruszewska (scenografia i kostiumy), położyła tu nowe
tapety, zawiesiÅ‚a zasÅ‚ony i zakupiÅ‚a aktorom ubrania w sklepach – starannie zestrajajÄ…c pastelowÄ… kolorystykÄ™ wnÄ™trza i
kostiumów, ale nie naruszając domowej atmosfery. Równie pastelowa muzyka Marka Kuczyńskiego jest tak dyskretna, jakby
pÅ‚ynęła z radia. A w kuchni, do której można zapuÅ›cić wÅ›cibskie spojrzenie przez uchylane drzwi, plastikowa butelka z “Ludwikiem” i czerwony kubeÅ‚ na Å›mieci to zapewne pozostaÅ‚ość po poprzednich lokatorach.
Autentyczność wnętrza
sprawia, że nieoczekiwane, mocne brzmienie zyskuje tekst Grassa. Powieść, przypomnijmy, rozgrywa się we współczesnym
Gdańsku, jej bohaterami są Aleksandra Piątkowska (grana przez Halinę Winiarską) i Aleksander Reschke (Jerzy Kiszkis),
polsko-niemiecka para, która zajmuje siÄ™ organizowaniem “cmentarzy pojednania”: mieliby na nich spocząć ludzie wypÄ™dzeni
po II wojnie z ich rodzinnej ziemi.
Autor artykułu: Jarosław Zalesiński (17.05.2000)