Słupski rowerzysta chce dotrzeć rowerem pod szczyt Mount Everestu. Zamierza pokonać około czterech tys. kilometrów. Wyrusza w pażdzierniku.
Marian Popławski zaczął podróżować po Europie w połowie lat 70. Początkowo jeździł autostopem w granicach tzw. obozu socjalistycznego. Na Zachód po raz pierwszy wyjechał latem roku 80. W greckiej telewizji oglądał opustoszałe ulice Gdańska. Przejechał Niemcy, Szwajcarię i Włochy. Wracał przez Bułgarię, Rumunię i Węgry. Nie było go w kraju dwa miesiące.
- W RFN przejechaÅ‚em kiedyÅ› w ciÄ…gu dnia ponad 1000 km – opowiada pan PopÅ‚awski. – Z niemieckich Alp aż do Hamburga.
Najdalej dojechał za krąg polarny.
- Północ jest piÄ™kna i straszna zarazem – wspomina.
Teraz wymyÅ›liÅ‚ sobie Himalaje. – Å»ona? Lepiej nie mówić – odpowiada Marian. – Chyba siÄ™ jednak już przyzwyczaiÅ‚a…
Autor artykułu: Marek Sosnowski