Gdańska spółka TeleAdreson, prowadząca w Internecie bazę danych polskich firm, przyznaje się oficjalnie do obrotów w wysokości od 1 do 5 milionów złotych rocznie.
Śledztwo w sprawie TeleAdresona zostało wszczęte latem ubiegłego roku. Początkowo prowadziła je Prokuratura Rejonowa w Gdańsku, później Prokuratura Okręgowa. W śledztwie brali udział funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwa.
Kontakty poczty z TeleAdresonem rozpoczęły się w połowie lat 90. Ówczesna dyrekcja gdańskiego oddziału poczty podpisała umowę, na mocy której TeleAdreson miał aktualizować pocztową bazę adresową. W 1999 roku nowy dyrektor gdańskiej poczty Łukasz Żelewski stwierdził, że kierowana przez niego firma płaci TeleAdresonowi ogromne pieniądze, a żadne prace na rzecz poczty nie są przez spółkę wykonywane. Postanowił rozwiązać umowę. Formalnie wygasła ona z końcem ub. r. W tym czasie sprawą zajęła się prokuratura, a TeleAdreson podał pocztę do sądu, żądając 15 milionów złotych za rzekome straty wynikające z wypowiedzenia kontraktu. Poczta z kolei zaskarżyła spółkę o nieuczciwą konkurencję, gdyż TeleAdreson zaczął sprzedawać bazę danych, powstałą podczas pracy dla poczty, jako własną. Baza liczy około miliona adresów. Jest udostępniana m.in. w portalu internetowym Onet.pl.
- Z TeleAdresonem wiąże nas umowa, której treści nie mogę ujawnić ze względu na tajemnicę handlową – powiedział dziennikarzowi “Dziennika Bałtyckiego” Andrzej Zachwieja, dyrektor serwisów kontekstowych w portalu Onet.pl – Przedstawiciele gdańskiej spółki nie informowali nas o śledztwie ani o konflikcie sądowym z pocztą. Zawartość bazy adresowej przedstawiali jako swoją własność. Do momentu wydania decyzji przez sąd nie podejmiemy żadnych kroków w sprawie zmiany zasad naszej współpracy.
Andrzej Zachwieja dodał również, że jakość bazy TeleAdresona wysoko oceniają internauci, którzy korzystają z niej bardzo często.
Podczas śledztwa korzystano z licznych opinii biegłych. Ustalili oni, że przynajmniej część z adresów wykorzystywanych przez TeleAdreson pochodziła z pocztowej bazy adresowej. Śledztwo, ze względu na swój precedensowy charakter było bardzo trudne – dane zgromadzone w bazie ulegały bowiem ciągłym zmianom i modyfikacjom.
Autor artykułu: (wrób)