13 milionów zł ma kosztować budowa biogazowni i elektrociepłowni między Koczałą a Bielskiem. Mieszkańcy gminy będą korzystać z energii wyprodukowanej dzięki fermentacji gnojowicy. To pierwsza taka inwestycja w kraju.
Mimo licznych wątpliwości, radni z Koczały jednogłośnie zgodzili się na budowę. Inwestycja ma być prowadzona wspólnie z firmą Poldanor z Przechlewa zajmującą się tuczem trzody chlewnej. Kilka miesięcy temu samorządowcy z okolicznych gmin oraz mieszkańcy pobliskich wsi protestowali przeciwko nieprzyjemnemu zapachowi, który czuć było, gdy rozlewano gnojowicę. Teraz ten problem uda się rozwiązać.
- Po przetworzeniu gnojowicy i wydzieleniu z niej metanu, jej zapach nie bÄ™dzie tak uciążliwy – mówiÅ‚ Grzegorz Brodziak, czÅ‚onek zarzÄ…du firmy z Przechlewa. – JednoczeÅ›nie gnojowica nadal bÄ™dzie mogÅ‚a być wykorzystywana jako nawóz.
Inwestycją zainteresowany jest również Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska.
- Na pewno bÄ™dziemy uczestniczyli w tym przedsiÄ™wziÄ™ciu – mówiÅ‚ Roman Gronkiewicz, dyrektor departamentu ochrony powietrza NFOÅš. – DziÄ™ki temu bÄ™dzie powstawaÅ‚a energia lepszej jakoÅ›ci niż np. ta z elektrowni wiatrowych. Powietrze nie bÄ™dzie zanieczyszczane, pozbÄ™dziemy siÄ™ też flory bakteryjnej z gnojowicy.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z przewidywaniami, inwestycja najprawdopodobniej będzie mogła być zrealizowana już w przyszłym roku. Koczalanie będą korzystali z wzorców duńskich. Ich udział w spółce, która ma powstać, będzie wynosił 51 proc.
Wacław Brzezicki
wójt gminy Koczała
- Długo dyskutowaliśmy o tym, czy ta inwestycja będzie dla nas opłacalna. Poldanor musi rozwiązać problem z gnojowicą, my chcemy mieć tanią energię. Z biznesplanu wynika, że pierwsze zyski zaczniemy osiągać po 5 latach. Za 10 lat inwestycja powinna być już całkiem spłacona. Później będziemy zarabiać.
Autor artykułu: Piotr Furtak