Andrzej Piotrowski, zastępca odwołanego tydzień temu ze stanowiska dyrektora słupskiego szpitala Kazimierza Czyża, miał wczoraj rano objąć kierownictwo nad słupską placówką. Zaskoczony niespodziewanym i nietypowym rozwiązaniem konfliktu o dyrektorski fotel jest zarówno personel szpitala, jak i wszyscy kandydaci startujący w konkursie na to stanowisko.
- Po co było w takim razie tyle zamieszania, przesłuchań i wodzenia za nos? – zastanawiał się były p. o. dyrektor Kazimierz Czyż. – Nie mam jednak zastrzeżeń co do osoby pana Piotrowskiego. To świetny fachowiec, a na dodatek ma duże doświadczenie.
- Cieszę się z takiego rozwiązania – stwierdziła kontrkandydatka Ewa Zielińska-Muchowska. – To prawdziwie salomonowy wyrok. Sama zaproponowałam taką alternatywę marszałkowi, by nie dawać satysfakcji mojemu przeciwnikowi.
Andrzej Piotrowski będzie jednak na razie pełnił swoją funkcję tylko przez 3 miesiące. Po tym czasie Zarząd Województwa zastanowi się, czy przedłużyć mu umowę na czas nieokreślony, czego po 5 miesiącach nie zdecydował się zrobić z Czyżem.
- Zarządowi Województwa nie zależało na powołaniu kompetentnego zarządu słupskiego szpitala, efektywnie pracującego na rzecz pacjentów i personelu tam zatrudnionego – twierdzi Władysław Szkop, poseł SLD, członek Sejmowej Komisji Zdrowia. – To śmieszne, że zarząd znowu zdecydował się na rozwiązanie tymczasowe. Nie chodzi tu o pana Piotrowskiego, tylko cały sposób wyłaniania dyrektora. Zarząd Województwa tą drogą konsekwentnie zmierza do pomniejszenia roli regionu słupskiego w województwie pomorskim.
Autor artykułu: Maciej Jaroszewicz