Archive for October, 2001

Piąte urodziny Loży Gdańskiej BCC

Monday, October 29th, 2001

Loża Gdańska Business Centre Club ma już pięć lat. Urodziny świętowano w miniony piątek w Operze Bałtyckiej w Gdańsku. Na Bursztynową Galę BCC licznie przybyli przedsiębiorcy, politycy i władze samorządowe województwa.

Imprezę poprowadzili znani kabareciarze – Piotr Bałtroczyk oraz Artur Andrus. Gwiazdą pierwszej części wieczoru była utalentowana skrzypaczka Assia Akhat, której muzyka jest połączeniem muzyki pop i folku z klasycznym brzmieniem skrzypiec. Podczas drugiej, oficjalnej części wieczoru ciepłe słowa pod adresem BCC i kanclerza Loży Gdańskiej wygłosili marszałek województwa pomorskiego Jan Zarębski oraz Ryszard Kurylczyk, niedawno mianowany wojewoda pomorski. Było to jego pierwsze publiczne wystąpienie po objęciu nowej funkcji. Przemówienie wygłosił też Günter Baumgartner, prezes koncernu DaimlerCrysler głównego sponsora imprezy. Przedsiębiorcy otrzymali statuetki Bursztynowego Lidera oraz nagrody prezydenta RP – Srebrne i Złote Krzyże Zasługi za istotny wkład w rozwój przedsiębiorczości regionu. Drugą część gali uświetnił występ nagrodzonego gromkimi brawami kwartetu smyczkowego o ambicjach kabaretu muzycznego Grupa Mo Carta. Po uczcie duchowej na gości czekał szwedzki stół.

Autor artykułu: (azja)

Inwestycja 2000 roku

Monday, October 29th, 2001

Za najlepszą inwestycję minionego roku uznano neogotycką willę Bassnera, a obecnie siedzibę firmy Cadena SA, znajdującą się przy ulicy Chrobrego 48.

- Doceniliśmy odtworzenie artystycznych wartości obiektu przy równoczesnym wyposażeniu go w nowoczesne urządzenia oraz dbałość właścicieli o otoczenie – argumentuje decyzję Wieczesław Augustyniak, przewodniczący Rady Miasta.

Za dostosowanie się do charakteru sopockiej architektury wyróżniono budynek biurowy firmy Navimor International przy ul. Chopina 6. Kapituła w tym przypadku wzięła także pod uwagę stworzenie w nim 67 nowych miejsc pracy. Do miana “Inwestycji roku 2000″ zgłoszonych zostało 12 inwestycji.

Autor artykułu: (vera)

Zaczytane książki – asy Empiku

Saturday, October 27th, 2001

Co sprawia, że książka staje się bestsellerem: moda, reklama, prężność wydawnictwa czy niewyjaśniony fenomen?

Takim fenomenem przed kilkoma laty był polski sukces Williama Whartona. W Polsce wydał on kilkanaście tytułów, z których kilka miało tylko polskie premiery. Takim fenomenem jest dzisiaj nieustająca światowa poczytność ,Harry’ego Pottera”. Czyżby efekt globalizacji? Co ciekawe, po przygody młodego czarownika sięga nie tylko młodzież, ale i dorośli, znajdując w mierzeniu się na czarodziejskie moce nauczycieli szkoły Hogwartu odbicie znanych sobie stosunków społecznych.

Ostatnio zbladła jednak trochę sława i powodzenie obcych pisarzy, bo mniej kupujemy już książek słynnej trójcy CWC: Coelho, Wharton i Carroll. Na listach bestsellerów pojawili się nowi autorzy, a właściwie autorki. Wpływ prężnej prasy kobiecej jest tu nie do przecenienia. Nie ma chyba młodej dziewczyny i jej mamy, które by nie pochłonęły już ,Dziennika Bridget Jones” Helen Fielding i tejże ,W pogoni za rozumem”. W literaturze polskiej niepokonane dotąd autorki Małgorzatę Musierowicz i Joannę Chmielewską (zdobywczynię ubiegłorocznego Asa Empiku za humorystyczny poradnik ,Jak wytrzymać z mężczyzną?”) wyparła młodsza koleżanka Katarzyna Grochola z powieścią z życia rozwódki o wiele obiecującym tytule ,Nigdy w życiu”. Grochola to osoba medialna: felietonistka ,Pani” oraz autorka sztuk teatralnych i telewizyjnych ,Pozwól mi odejść” i ,Kot mi schudł”.

Jednym z barometrów koniunktury na bestsellery są nagrody Asy Empiku. Liczbę sprzedanych książek od początku istnienia sieci mierzą regularnie salony Empik Megastore. Od dwóch lat przyznawane są nagrody Asa Empiku. W tym roku największe szanse w kategorii książka polska mają: ,Nigdy w życiu” Katarzyny Grocholi, ,Trudny trup” Joanny Chmielewskiej, ,Kalamburka” Małgorzaty Musierowicz, ,Pianista” Władysława Szpilmana i ,Polka” Manueli Gretkowskiej. W kategorii książka zagraniczna pięć pierwszych miejsc zajmują autorki Helen Fielding i Joanne K. Rowling. Warto zauważyć, że przed rokiem w zmaganiach o Asa Empiku beletrystykę zdystansował praktyczny przewodnik po Internecie. Cieszyć powinien więc fakt, że przewodnik podziałał i dziś raczej czytamy literaturę o Internecie. Smakujemy odcienie wirtualnej miłości w książce Leona Wiśniewskiego ,Samotność w sieci” lub śledzimy narastanie internetowej literatury faktu, opisującej np. przypadki samoeliminacji jednostek ludzkich wskutek ich własnej głupoty, w książce Wendy Northcutt ,Nagroda Darwina. Ewolucja w działaniu”.

Autor artykułu: Anna Malcer

Wyniósł matkę z ognia

Saturday, October 27th, 2001

W ciągu trzech godzin niemal doszczętnie spłonął dom. Pożar wybuchł wczoraj około 2.30 w nocy. Domownicy, Albin K. i jego 81-letnia matka już spali.

- Obudził mnie straszny swąd i zapach dymu – mówi zrozpaczony Albin K. – Natychmiast wybiegłem na podwórze, ogień był już na całym dachu domu. Słychać było tylko trzask palonego drewna. Natychmiast wróciłem po matkę i wyniosłem ją z palącego domu. Wszędzie w pomieszczeniach było już pełno dymu.

Ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie, pogorzelcom nie udało uratować się żadnego dobytku.
– Gdy na miejsce tragedii przyjechały pierwsze wozy strażackie dom był cały w ogniu – mówi Władysław K., brat pogorzelca. – Praktycznie nie było już co ratować.
Pierwszą noc po pożarze pan Albin wraz z matką spędził u brata. Prawdopodobnie zostaną u niego przez zimę, gdyż spalony budynek nie nadaje się nawet do remontu.
- Zabiorę brata i matkę pod swój dach – dodaje pan Władysław. – Później będziemy razem się martwić o “jutro”.

Ogień pochłonął całkowicie drewniany strop oraz dach budynku pokryty papą. Doszczętnie spłonęło wnętrze domu – podłogi, meble, sprzęt agd i rtv oraz dokumenty, pieniądze, ubiór.
W akcji gaśniczej brały udział cztery jednostki straży z Kartuz, Banina, Miszewa i Żukowa, łącznie 22 strażaków
- Straty popożarowe wstępnie oszacowaliśmy na 50 tys. zł. – mówi Edmund Kwidziński, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Kartuzach.

Autor artykułu: (dak)

Od “Włosów” do “Snu”

Saturday, October 27th, 2001

Rozmowa z Wojciechem Kościelniakiem, reżyserem trans-opery ,Sen nocy letniej” w Teatrze Muzycznym w Gdyni.

- Zaczęło się o panu mówić w Trójmieście po premierze musicalu ,Hair”, która odbyła się dwa lata temu w Gdyni.

- Wtedy wykrystalizował się zespół tworzący obecnie prapremierę w Muzycznym: kompozytor Leszek Możdżer, scenograf Jarosław Staniek i ja. Ten zespół zrósł się ze sobą bardzo blisko, doprowadził do sukcesu ,Hair” i ma dalsze plany. Teraz będziemy mieli do czynienia z pierwszym oryginalnym owocem naszej współpracy.

- Dlaczego sięgnęli panowie do tekstu Szekspira?

- Chcieliśmy wyjść poza banał fabuł broadwayowskich, które niebezpiecznie przypominają akcję harlequinów. Tekst Szekspira mówi również o miłości, ale robi to w sposób szlachetny pod względem literackim i psychologicznym. Różnica pomiędzy dwoma spektaklami polega też na różnicy centralnych problemów. ,Hair” było opowieścią o buncie. Nowy spektakl mówi o miłości pomiędzy dwojgiem ludzi i odpowiedzialności, która jest od miłości nieodłączna.

- Najbardziej niezwykła w spektaklu jest muzyka. Jak powstawała?

- Na wstępnym etapie prac przedstawiałem Leszkowi moje rozumienie poszczególnych sytuacji w spektaklu. Leszek za każdym razem zaskakiwał mnie śmiałością swojej muzycznej wizji. To, co wymyślałem było zawsze płaskie w porównaniu do jego pomysłów.

Autor artykułu: Rozmawiał Tomasz Rozwadowski

Władysławowski basen już czynny

Friday, October 26th, 2001

WŁADYSŁAWOWO. Jedną z atrakcji otwarcia władysławoskiego basenu była wizyta Alicji Pęczak, wielokrotnej medalistki w pływaniu. Symbolicznie przepłynęła długość basenu.

- To kolejny obiekt w naszym mieście, który doda mu splendoru i przyciągnie większą liczbę gości – uważa burmistrz Adam Drzeżdżon.

Otwarcie basenu zakończył bankiet, podczas którego m.in. wznoszono toasty za przyszłe pływackie sukcesy naszych.

- Mam nadzieję, że basen przyniesie efekty medalowe – stwierdził Jan Kozłowski, wiceprezes Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu.

- Nie wątpię w to, że na tej pływalni narodzi się olimpijczyk – dodała Maria Kwaśniewska-Maliszewska, medalistka olimpijska z Berlina z 1936 r.

Obiekt budowany był przez dwa lata i kosztował ok. 15 mln zł. W Aquariusie znajdują się m.in. dwa baseny z trybunami, zjeżdżalnia wodna, kilka gabinetów lekarskich i odnowy. Obecnie kończą się prace przy porządkowaniu zieleni w najbliższej okolicy.

Internauci jeszcze przez tydzień mają okazję sprawdzić co dzieje się na cetniewskiej pływalni.

Autor artykułu: (jan)

Powiat tczewski. Giną kwiaty, znicze, a nawet pieniądze

Friday, October 26th, 2001

Czas Wszystkich Świętych to niestety okres wzmożonej działalności złodziei. Często z grobów najbliższych giną lampiony, znicze i kwiaty doniczkowe. Zdaniem policji, nie należy dekorować grobów na kilka dni przed pierwszym listopada.

Dzień 1 listopada to dzień zadumy. Wspominamy tych, którzy odeszli, a którzy nadal są blscy naszemu sercu. Nie wszyscy umieją uszanować to święto. Wykorzystują je dla własnych celów, chcą zarobić. – Postawiłam duży lampion na grobie mojej matki – mówi Lucyna Zakrzewska z Tczewa. – Kiedy po dwóch dniach ponownie poszłam na cmentarz okazało się, że lampion został ukradziony podobnie jak i doniczkowe chryzantemy. To karygodne, jak można kraść w świętym miejscu. Dla mnie to zupełnie niezrozumiałe, bulwersujące.
- Jestem już starszą osobą – kontynuuje Jolanta Górska z Tczewa. – W Dzień Wszystkich Świętych nie udźwignęłabym wszystkich zniczy, jakie muszą postawić na grobach mojej rodziny. Każdego dnia zatem przynoszę po dwa lub trzy znicze. Niestety kilka z nich po prostu zniknęło.

Podobnych sytuacji jest wiele. Giną nie tylko lampiony, znicze czy też kwiaty, ale również wszelkiego rodzaju ozdoby typu zielone gałązki. – Widziałam jak młody mężczyzna kradnie znicze z grobów – mówi mieszkanka Gniewa. – Bałam się jednak zwrócić mu uwagę. Był ode mnie znacznie wyższy i silniejszy. Po kilku dniach zauważyłam go w jednej z miejscowości powiatu tczewskiego, gdzie sprzedawał znicze oraz kwiaty.
Coraz częściej na cmentarzach giną torebki i portfele. Policja przestrzega, aby nie zabierać na cmentarz ważnych dokumentów czy też pieniędzy. – Czyściłam nagrobek zaś torebkę miałam powieszoną na pobliskiej ławce – opowiada Irena J., z Tczewa. – Kiedy się odwróciłam torebki już nie było. Na szczęście nie miałam w niej żadnych wartościowych rzeczy.

Coraz częściej na cmentarzach można zobaczyć dzieci oraz młodzież. Przychodzą na kilka dni przed Wszystkimi Świętymi, aby zadbać o groby zapomniane. – Przynosimy kwiatki, świeczki, albo znicze – mówi 17.-letnia Joanna Krugier. – Jest wiele zapomnianych grobów, o które trzeba zadbać. Nie wszyscy jednak o tym pamiętają. Są też osoby, które zarabiają na naszych uczuciach. Kradną wszystko co tylko można.
- Lampiony na grobach postawię dopiero w Dzień Wszystkich Świętych – mówi Danuta Jendrzejewska z Tczewa. – Robię tak od lat, po prostu obawiam się złodziei, którzy niestety są nieuchwytni. Przychodzą na cmentarze nawet w nocy.
Mieszkańcy Tczewa o złodziejach grasujących po cmentarzach mówią “hieny cmentarne”. – Ich powinno się aresztować nie tylko za kradzież, ale przede wszystkim za brak szacunku dla zmarłych i świętości – mówią tczewianie.

Autor artykułu: Anna Adamczyk

Porażka zapaśników

Friday, October 26th, 2001

Kartuscy zapaśnicy reprezentujący GKS Cartusia przegrali pierwszy drużynowy mecz I Ligi w Pabianicach z miejscowym klubem PTC. Spotkanie zakończyło się wynikiem 5:3.

Spośród ośmiu zawodników z Kartuz zwyciężyli: Saak Ogansijan (kat. wag. 54 kg), Krzysztof Szczepaniak (63 kg) i Marcin Szreder w (97 kg).

Rozegrany mecz w Pabianicach był bardzo interesujący – powiedział Andrzej Pryczkowski, trener. – Rozegrano dużo trudnych walk, kończących się dogrywką. Jednak wynik jaki uzyskaliśmy nie satysfakcjonuje nas, liczyliśmy na remis.

Jutro kartuzianie zmierzą się w Warszawie z najlepszym zespołem w grupie, z Legią Warszawa.

Autor artykułu: (u)

Sygnał z komputera

Thursday, October 25th, 2001

Znaczną poprawę jakości lokalnego programu Telewizji Kablowej Vectra zapowiada szef jego realizatorów Jarosław Matul. Po wielu zabiegach zespół zakupił wreszcie komputer do montażu i emisji programów telewizyjnych.

Do tej pory programy montowane były metodą “trzy – cztery”, z magnetowidu na magnetowid. Często korzystano z nagrań archiwalnych czyli kopiowano kopię z kopii, co dodatkowo pogarszało jakość emisji, a tym samym odbiór w naszych domach.

- Sprzęt, jakim dysponowaliśmy po przejęciu od Vectry programu lokalnego nie zmienił się od 10 lat – wyjaśnia Jarosław Matul, szef agencji dziennikarskiej JAR-PRESS, która dzierżawi kanał lokalny od TVK Vectra. – Od początku staraliśmy się zmienić stan posiadania, ale profesjonalny sprzęt to są ogromne pieniądze. Ten komputer to pierwszy krok w tym kierunku.

Odbiorcy programu lokalnego od dawna krzywili się na jakość nadawanego sygnału. Występowały przebarwienia, przesunięcia lub zanik kolorów, nierówny był również dźwięk: w jednym materiale trzeba było podgłaśniać, żeby cokolwiek usłyszeć, w następnym natychmiast wyciszać, żeby nie powypadały szyby z okien.
Spowodowane to było emisją z magnetowidu, z którego sygnał jest znacznie słabszy i nierówny. Dlatego telewizory mają specjalny kanał AV dla magnetowidów. Wzmacnia on i wyrównuje sygnał. Program lokalny emitowany jest na zwykłym kanale, którego odbiornik nie poprawia. Bardzo zadowolony jest Krystian Bogusiak, montażysta JAR-PRESS. – Stary sprzęt wymagał bardzo dużo czasu i pracy, a efekty były nieciekawe, bo technologia była sprzed 20 lat – skarży się technik.

Tomasz Mierzlikin, autor materiałów do “Kuriera Słupskiego” uważa, że nowy sprzęt pozwoli się skupić na stronie merytorycznej programu, a nie na technice: – Zawsze na to brakowało czasu, a tym samym precyzji – tłumaczy. Efekty pracy komputera zobaczymy na lokalnym kanale już niebawem.

Autor artykułu: Marek Sosnowski

Sprzątanie po wyborach. Kara za plakat

Thursday, October 25th, 2001

Minął termin usuwania z terenu miast i wsi plakatów wyborczych. Komitety wyborcze, które dotychczas tego nie zrobiły zostaną obciążone kosztami ich usunięcia przez odpowiednie służby.

W Starogardzie plakaty wyborcze wiszą jeszcze na słupach energetycznych. Nic nie wskazuje na to, że komitety wyborcze zajmą się ich usuwaniem i dlatego będzie to musiała zrobić za nich Kampania Energetyczna Energa, która jest właścicielem oplakatowanych słupów.
- Nie wiemy jeszcze jakie będą koszta usunięcia plakatów wyborczych z naszych obiektów – mówi Bożena Dubicka, rzecznik prasowy Gdańskiej Kampanii Energetycznej Energa w Starogardzie Gd. – Będą one zależne od tego, ile plakatów usuniemy i ile czasu poświęcą na to nasi pracownicy.
Poniesione w tym przypadku przez komitety wyborcze koszta będą adekwatne do cennika usług Gdańskiej Kampanii Energetycznej Energa.

Sprawdzimy gdzie wiszą

Jarosław Cysarczyk
komendant Straży Miejskiej w Starogardzie

- Straż Miejska w Starogardzie sprawdza, gdzie jeszcze wiszą plakaty wyborcze, a następnie powiadomi o tym właścicieli oplakatowanych miejsc. Oczywiście ci ostatni mają prawo obciążyć kosztami za usunięcie plakatów odpowiednie komitety wyborcze.

Autor artykułu: (aw)