Wenecjanie majÄ… most zakochanych, w Weronie turyÅ›ci szukajÄ… balkonu Romea i Julii, a my – choć żadne z tych miejsc nie ma w nazwie czy historii przymiotnika “zakochany” – mamy nie jedno, ale kilka romantycznych miejsc. Na walentynkowy spacer udamy siÄ™ tam, gdzie spacerowicze zachodzÄ… niebywale rzadko.
Zaczynamy od jednej z najkrótszych i najwęższych uliczek w GdaÅ„sku – o wdziÄ™cznej nazwie Plebania. Ten wÄ…ski przesmyk oddziela BazylikÄ™ MariackÄ… od plebanii przylegajÄ…cej do Kaplicy Królewskiej.
Na murze starej plebanii z roku 1517, tuż ponad wejÅ›ciem, dostrzeżemy kamienny herb – trzy gÅ‚owy dzikich Å›wiÅ„. To godÅ‚o Ferberów – znakomitego rodu gdaÅ„skich patrycjuszy – nadane im wraz ze szlachectwem przez króla Polski, Aleksandra. RachujÄ…c kolejne małżeÅ„stwa Eberharda Ferbera nazwać można by go wiecznie zakochanym. WspółczeÅ›ni mu jednak bliżsi byliby pewnie nazwać go Å‚owcÄ… posagów.
W roku 1510 Eberhard Ferber wybrany został gdańskim burmistrzem i odtąd przez 12 lat niepodzielnie sprawował w mieście władzę.
Ferber odniósł wielkie sukcesy w obronie Gdańska i Prus Królewskich przed zakusami wielkiego mistrza krzyżackiego Albrechta.
W rodzinnym mieście Ferber nie cieszył się jednak sympatią. W oczy koliło nade wszystko jego bogactwo. Majątek odziedziczony po ojcu znacznie pomnożył najpierw poprzez handel, później poprzez trzy ożenki z majętnymi pannami, a wreszcie dzięki nadaniom królewskim. W okolicach Gdańska posiadał rozległe posiadłości, a przy ul. Długiej 28 okazałą kamienicę. Ferber obarczony winą za zły stan finansów miejskich, musiał uciec z miasta. W 1522 roku stanął jeszcze jako dowódca na czele floty gdańskiej, wyruszającej do walki Hanzy z Danią. Wyprawa skończyła się całkowitą kompromitacją Ferbera. Tym razem uciekać musiał z Gdańska z całą rodziną.
Kiedy przybyły do Gdańska w 1526 roku król Zygmunt Stary przywrócił Ferberowi urząd burmistrza, leciwy już Ferber sam odstąpił od urzędu. Nienawiść gdańszczan wygnała go do Tczewa. Zmarł dotknięty epidemią potnicy angielskiej.
Teraz zajdziemy w kolejne romantyczne miejsce, jeszcze rzadziej odwiedzane niż uliczka Plebania – do ZauÅ‚ka Zachariasza Zappio, malowniczo okalajÄ…cego koÅ›ciół Å›w. Jana. NazwÄ™ temu zauÅ‚kowi nadano dopiero w 2000 roku.
Zachariasz Zappio do Gdańska przybył przed 25 lutego 1644 r. ze swoją żoną Katarzyną, już jako zamożny kupiec, handlujący żelazem.
Zamieszkał na Głównym Mieście i szybko zyskał uznanie sprawując wysokie urzędy społeczne oraz zasiadając w radzie kościoła św. Jana i nie szczędząc mu hojnych darów.
Z małżeństwa kochających się Zachariasza i Katarzyny urodziło się jedno dziecko, córka Adelgunda. Przeżyła jedynie 10 lat.
Wiemy, że paÅ„stwo Zappio niebywale czÄ™sto – bo aż 129 razy – speÅ‚niali w koÅ›ciele Å›w. Jana obowiÄ…zek rodziców chrzestnych.
Zappio opiekował się również ubogimi. Utworzył dla nich fundację, która rozdzielała rocznie 300 zapomóg.
Å»onÄ™ Zachariasz Zappio pochowaÅ‚ w listopadzie 1679 r. Sam zmarÅ‚ – przeżywszy najpewniej 60 lat – 1 lipca 1680 r. Na mocy jego testamentu 25 kwietnia 1689 r. powstaÅ‚a przy Å›wiÄ…tyni Biblioteka Zappio-Johannitana. W 1945 r. jej ksiÄ™gozbiór liczyÅ‚ ok. 6000 woluminów, w tym dzieÅ‚a rzadkie i cenne.
ChcielibyÅ›my zaprowadzić PaÅ„stwa w jeszcze jedno miejsce i to poÅ‚ożone nieopodal koÅ›cioÅ‚a Å›w. Jana. Jedyny warunek udanej wyprawy – musi być już caÅ‚kowicie ciemno. DÅ‚ugim Pobrzeżem ruszamy w stronÄ™ restauracji Kubicki, mijamy jÄ… i dochodzimy do miejsca gdzie schody wiodÄ… do wÄ…skiej jezdni. StÄ…d już kawaÅ‚eczek dzieli nas od mostku. A z niego rozchodzi siÄ™, moim zdaniem, najpiÄ™kniejszy widok GdaÅ„ska.
Autor artykułu: Katarzyna Żelazek