Nadal nie wiadomo, kto zostanie inwestorem Rafinerii Gdańskiej. Powtórzenie przetargu przedłużyłoby prywatyzację gdańskiej spółki o kolejne lata.
Nafta Polska, spółka zajmująca się prywatyzacją sektora paliwowego, czeka na przedstawienie przez Rotch Energy zabezpieczeń finansowych zakupu akcji Rafinerii Gdańskiej i inwestycji w spółkę, pomimo że Anglicy utracili już wyłączność na negocjacje.
- Moim zdaniem, Nafta przerwie rozmowy z Anglikami – uważa Kazimierz Trębacz, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego RG. – Jeśli do tej pory Rotch nie przedstawił gwarancji finansowych, nie zrobi tego w ciągu najbliższych tygodni.
- Chcielibyśmy aby rozmowy, które toczą się z Rotchem, znalazły w końcu swój finał – mówi Marek Herra, dyrektor ds. operacyjnych RG. – Najgorsza jest bowiem niepewność.
Analitycy twierdzą, że coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz włączenia rafinerii do Polskiego Koncernu Naftowego Orlen. Wcześniej minister skarbu Wiesław Kaczmarek informował, że w razie gdyby rozmowy z Rotchem zakończyły się fiaskiem, rozważy możliwość powtórzenia przetargu albo wniesienia rafinerii do Orlenu. Zdaniem pomorskich samorządowców ten ostatni scenariusz spowoduje, że powstanie firma o dominującej pozycji na rynku, która będzie miała większe interesy w Płocku niż w Gdańsku.
Związkowcy z rafineryjnej ?Solidarności? są innego zdania.
- W obliczu integracji Polski z Unią Europejską nie można myśleć wyłącznie o polskim rynku. Gdyby akcje RG zostały wniesione do PKN, powstałby środkowoeuropejski koncern paliwowy, zdolny do globalnej konkurencji – twierdzi Andrzej Cenacewicz, przewodniczący ?Solidarności? RG. – Analitycy szacują, że parytet wymiany akcji PKN i RG byłby następujący: dziesięć akcji PKN na jedną akcję RG. To rozwiązanie korzystne zarówno dla gospodarki, jak i dla pracowników naszej spółki. Poza tym wniesienie akcji rafinerii do płockiego koncernu gwarantowałoby spłatę wysokiego zadłużenia dolarowego naszej spółki.
- Najgorszym rozwiązaniem byłoby powtórzenie przetargu – dodaje Kazimierz Trębacz. – Prywatyzacja rafinerii przedłużyłaby się wtedy o kolejne lata. A spółka już teraz potrzebuje środków na rozwój.
Zysk netto rafinerii za rok ubiegły wyniósł zaledwie kilka milionów złotych.
Pierwszą próbę sprzedaży rafinerii podjęto już w 1998 roku. Wówczas zgłosił się tylko jeden chętny i w dodatku zaproponował zbyt niską cenę. Obecny przetarg trwa już od ponad roku.
- Trzeba zapytać polityków dlaczego, pomimo silnej reprezentacji, a właściwie nadreprezentacji z Wybrzeża w parlamencie i rządzie, rafineria do tej pory nie została sprywatyzowana – mówi Cenacewicz.
Związki zawodowe RG już w lipcu ubiegłego roku podpisały z firmą Rotch Energy pakiet socjalny. Nafta Polska parafowała projekt umowy sprzedaży rafinerii na rzecz potencjalnego inwestora. Jej wątpliwości budzą zabezpieczenia finansowe zakupu akcji RG (ok. 300 mln USD) oraz inwestycji w spółkę (ok. 700 mln USD).
Minister skarbu Wiesław Kaczmarek powiedział w ubiegły poniedziałek, że Rotch Energy nie jest w stanie przedstawić wiarygodnego zabezpieczenia swojej oferty na zakup 75 proc. akcji RG. Nafta Polska prowadzi z Rotchem rozmowy, pomimo że Anglicy utracili już wyłączność na negocjacje.
- Rozmowy na temat sprzedaży akcji rafinerii na rzecz firmy Rotch nadal trwają i nie wiadomo, kiedy się zakończą – powiedział nam wczoraj Krzysztof Mering, rzecznik prasowy NP.
Węgierski koncern paliwowy MOL, który był na krótkiej liście chętnych na zakup RG, poinformował w ubiegłym miesiącu, że podtrzymuje ofertę kupna do 75 proc. akcji RG. Również prezes rosyjskiego koncernu Jukos Michaił Jefimow mówił w styczniu, że jego firma jest zainteresowana nabyciem akcji RG.
Autor artykułu: Joanna Kitowska