Lokatorzy domów przy ulicy Głuchej nr 2, 4 i 6 na gdańskiej Oruni o mało zawału serca nie dostali, na widok rachunków za energię elektryczną.
- To jakaś paranoja! – denerwuje się Pelagia Kot z budynku numer 6. – Normalnie przez pół roku zużywałam prądu na kwotę około 500 złotych. Taką sumę naliczał mi zakład energetyki. Teraz mam zapłacić niemal 1700 złotych, w trzech ratach, do czerwca. Pierwsza rata, do uregulowania na początku lutego, opiewa na ponad tysiąc złotych!
Okazało się, że nie tylko pani Pelagia otrzymała kontrowersyjny rachunek. Podobne dostali także inni lokatorzy domów przy ulicy Głuchej, głównie zajmujący mieszkania na parterze. Mieszkańcy budynków twierdzą, że to osuszacze – przypominające dmuchawę aparaty do odsysania wilgoci i wody z murów – pobrały ogromne ilości prądu. Po lipcowej powodzi zakładali je, głównie w najbardziej zniszczonych mieszkaniach na parterze, pracownicy Rejonu Obsługi Mieszkańców nr 7.
- Te maszyny działały u nas ponad dwa miesiące i wprost pożerały elektryczność – wspomina Jadwiga Charenza, która do czerwca ma zapłacić łącznie 1055 zł za energię elektryczną (wcześniej płaciła łącznie ok. 600 zł za pół roku).
- Zwracaliśmy się do ROM nr 7, do Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej Gdańsk Śródmieście w likwidacji, ale nikt nie chce nam pomóc – wylicza Hanna Bączek, lokatorka budynku nr 4. – My tylko chcemy, by miasto zapłaciło za prąd pobrany przez osuszacze. Przecież taka była umowa!
Lucyna Waszkuć, zast. dyrektora ds. technicznych PGM Gdańsk Śródmieście w likwidacji twierdzi, że placówka wysłała zapytanie do miasta w sprawie refundacji kosztów działania urządzeń m.in. w domach przy ul. Głuchej.
- Na razie nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi – mówi Lucyna Waszkuć. -Dysponujemy stanami liczników przed i po założeniu osuszaczy w lokalach. Na tej podstawie chcemy zapłacić za pobrany przez nie prąd. Mieszkańcy powinni wstrzymać się więc z płatnościami. Do końca tygodnia postaramy się załatwić sprawę. O wynikach poinformujemy lokatorów.
Dobrej myśli jest Jarosław Zieliński, dyrektor Wydziału Mieszkalnictwa Urzędu Miejskiego w Gdańsku.
- Lokatorzy z ulicy Głuchej będą mieli refundowane koszty działania urządzeń – mówi Jarosław Zieliński. – Miasto zapłaci za pobrany przez maszyny prąd. Szczegóły omówimy z PGM Śródmieście w likwidacji.
Bożena Dubicka z Gdańskiej Kompanii Energetycznej Energa SA powiedziała nam, że zakład umarzał już powodzianom kwoty wynikające z działania w ich mieszkaniach osuszaczy.
- Poszkodowani w lipcowym kataklizmie mieli jednak potwierdzenie z gdańskiego magistratu, że to miasto założyło im w lokalach aparaty do odsysania wody z murów – mówi Bożena Dubicka.
W ramach pomocy
Ewa Sienkiewicz, wiceprezydent Gdańska
- Osuszacze były wykorzystywane podczas usuwania skutków powodzi między innymi na południu Polski. Otrzymaliśmy je w darze i od razu zastosowaliśmy w zalanych mieszkaniach. Wtedy nie zastanawialiśmy się, czy pobierają dużo czy mało prądu. Ważne było, by osuszyły zniszczone budynki.
Autor artykułu: Sylwia Ressel